czwartek, 8 sierpnia 2013

Chapter XI: Jealousy

UWAGA!
ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI +18. CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Justin

- Mich, ty tak serio?- jęknąłem dość głośno, przecierając twarz dłońmi. Ja się pytam, jak ona mogła tak powiedzieć? Co nagle jej się stało, że ot tak taki Will stał się uroczy?
Spojrzałem na nią i widząc, że przytakuje głową skrzywiłem się znacząco, przez co ona natychmiast zaczęła chichotać. Jak mogła stwierdzić, że William jest uroczy, po jednym jego spojrzeniu? To nie on kręcił się wokół niej i robił to wszystko. Nie on ostatnimi czasy czesał szczotką jej jedwabne, długie włosy, które zakręcały się, gdy tylko zaczynały się suszyć po kąpieli. Nie on chronił ją przed Liamem czy Alice. Nie on pocieszał ją i uratował przed Yardies. Nie on do chuja walczył o względy Mich przez ostatnie tygodnie!

- Justin?- moją walkę w myślach przerwał łagodny szept Michelle, która przysunęła się odrobinę, wpatrując we mnie uważnie swoimi cudownymi oczyma.
Odwracając głowę w jej kierunku podniosłem nieco wyżej brew, sygnalizując, by mówiła dalej.
- Dlaczego nie siedzimy tam na dole z nimi wszystkimi tylko tutaj, sami?
- Chciałem pobyć z Tobą trochę w spokoju, nic nie robiąc.- westchnąłem, przeczesując palcami swoje włosy. Szybko podniosłem się do pozycji siedzącej, zsuwając nogi na podłogę.- Ale... Jeśli chcesz to możemy zejść. Nie ma sprawy.- dodałem, posyłając dziewczynie pół uśmiech, widząc jak błądzi wzrokiem po mojej twarzy. Nadal leżała, dzięki czemu zerkając na nią znad ramienia mogłem dokładnie obserwować jej unoszącą się i opadającą klatkę piersiową, jej włosy porozrzucane dokoła głowy na pościeli, jej splecione na brzuchu delikatne dłonie.
- Naprawdę?- nagle zerwała się, siadając tuż przy mnie.- Dziękuję Justin. Bardzo chciałabym ich wszystkich poznać. Obiecuję, że taki wieczór sam na sam jeszcze się odbędzie.
- Tak. Dobra, leć do nich zanim się rozmyślę i Cię tu zamknę z sobą.
- A ty nie idziesz?- spytała, wstając z łóżka i stając naprzeciw mnie.
- Zaraz zejdę. Tylko coś załatwię.- łapiąc za jej dłonie ucałowałem ich kostki, delikatnie ściskając każdą z osobna.

Mich, rumieniąc się, wybiegła z pokoju, od razu kierując się na dół, na co wskazywało tuptanie jej nóżek po schodach.
Czasami jej beztroska postawa sprawiała, że nie mogłem przestać się uśmiechać. Delikatny, kobiecy uśmiech, wzrok może i smutny, aczkolwiek czarujący, wciągał mnie za każdym razem, gdy spoglądałem w jej oczy. Dlaczego tak zwykła, może i niezwykła dziewczyna, zaledwie przez kilka miesięcy zawróciła mi tak w głowie?

Wstając z łóżka podszedłem do szafki. Przekręciłem kluczyk i, wyjmując z niej niewielki zeszyt i przypięty do niego długopis, usiadłem przy stoliku, wzdychając cicho. Stukając kilka razy długopisem w stolik przymknąłem powieki.
" Od chwi­li, w której poz­wo­liłem Ci odejść. Widzę Twą twarz w naj­mniej­szym tłumie, sza­leństwem mych zmysłów udało się do­wieść, że żyć bez Ciebie naprawdę nie umiem."
Po zapisaniu szybko zamknąłem zeszyt, niemalże podbiegając do szafki i wrzucając go do niej, gdyż usłyszałem kroki zbliżające się w stronę pokoju. Gdy tylko drzwi się otworzyły, ujrzałem w nich Chantelle uśmiechającą się kpiąco.
- Serio Bieber?- krocząc w moją stronę zatrzasnęła za sobą drzwi, poprawiając przykrótką sukienkę.- To naprawdę ona? Ta wasza tajna broń? Proszę Cię. Ona nic nie wniesie i nie uratuje naszych dup. I dobrze o tym wiesz. Ty po prostu się napaliłeś na nią. Wyruchasz i skończy się szukanie odpowiedzi.- zaśmiała się, podchodząc niebezpiecznie blisko mnie.
- A co, ty byłabyś lepsza?- prychnąłem, krzyżując ręce na piersiach, opierając się w międzyczasie tyłem o szafkę.
- Ja jestem lepsza, Justy. I dobrze o tym wiesz. Pamiętasz...- westchnęła kusząco wprost w moje usta, sunąc palcem wzdłuż mojego brzucha coraz niżej, przez co poczułem ogromną gulę w gardle.-... jak to było? Jak to ja byłam tą odpowiedzią? Jak dobrze nam szło?- widząc jej wzrok wiedziałem czego chce, po co przyszła. Jednak czy sam tego chciałem?
Czując, jak jej język świdruje na moich wargach, uśmiechnąłem się znacząco. Wiedziałem, że mój kolega już stał w spodniach domagając się pieszczot. Rozchylając usta przyciągnąłem ją do siebie, od razu wędrując dłońmi po jej bokach, wsuwając je szybko na tyłek Chantelle. Jej jęk spowodował jedynie, że podrzuciłem ją, szybko odwracając się, by móc posadzić tą dziwkę na szafce. Podciągnąwszy jej sukienkę zsunąłem koronkowe stringi z tyłka, w międzyczasie czując, jak ona odpina moje spodnie i zsuwa je wraz z bokserkami.
 - Wejdź we mnie, Justy. Chcę Cię poczuć.- mruknęła wprost do mojego ucha, rozchylając szerzej nogi. Nie czekając dłużej wbiłem się w nią twardym już fiutem, na co jęknęła na pewno za głośno.
Szybko zakryłem jej usta dłonią, wchodząc w nią na całą długość i wychodząc, jak szybko tylko potrafiłem. Nie lubiłem się z nią cackać. Nie opłacało mi się migdalenie z tą dziewczyną. Nasze numerki zawsze były szybkie.
Poruszając biodrami, raz po raz zwalniałem, by chwilę później przyspieszać i wzmacniać uderzenia. Dość szybko robiła się mokra, więc nieprzerwanie świdrowałem ją, nie dając nawet chwili na złapanie oddechu. Czując, jak wije się pode mną, warknąłem cicho. Jej ścianki zaczęły się coraz bardziej zaciskać, przez co znów przyspieszyłem. Wiedziałem, że zaraz oboje dojdziemy.
Z jej ostatnim jęknięciem wysunąłem się szybko, wiedząc, że zaraz dojdę. Łapiąc Chantelle za włosy przyciągnąłem ją do parkietu.
- Wiesz jak masz to skończyć.- warknąłem, przysuwając swojego kolegę do jej ust.
Bez protestowania zassała go, wiedząc, że to właśnie lubię. Łapiąc za tył jej głowy zacząłem nabijać ją na swojego fiuta, czując, że zaraz skończę. Kiedy tylko wytrysnąłem posunąłem ją jeszcze kilka razy w usta, w końcu dając jej złapać oddech.
Podciągając spodnie oraz bokserki odszedłem od Chantelle, wskazując ręką na drzwi.
- Skończyłem po raz ostatni. A teraz żegnam. Pożegnaj się z kolegami i spierdalaj z mojego domu.
- To nie koniec, Justy.- mruknęła, poprawiając włosy po czym szybko zniknęła za drzwiami pokoju.

Ostatni raz uprawiałem seks... Jak Mich pojawiła się w ośrodku. Wtedy też przyrzekłem sobie, że ograniczę te zabawy i zacznę interesować się właśnie nią. Ale jak widać długo nie wytrzymałem i nie odparłem "zalotów" tej dziwki.
Chantelle poznałem z chłopakami ponad rok temu. Była pierwszą dziewczyną w naszej grupie. Zaraz po niej pojawiła się Bella oraz kilka innych, które szybko skończyły pracę z nami. Utworzyliśmy nasz gang dobre trzy lata temu. Od razu wiedzieliśmy, że nie staniemy na laurach i będziemy starali się pruć do przodu, nie zważając na to, co zostawialiśmy za sobą.

 Przekręciłem kluczyk w szafce i schowawszy go, wyszedłem z pokoju, kierując się w stronę salonu.
- Co robicie dzieciaki?- spytałem obojętnie, wskakując na wolny fotel obok kanapy. I wtedy też zauważyłem Mich siedzącą między Maxem a... Willem. Poczułem, jak robi mi się gorąco.


Michelle

Zbiegłam szybko schodami w dół, niemalże potykając się o własne nogi. Kiedy dotarłam do salonu wszyscy znów zaczęli się ze mną witać. Usiadłam między Bellą oraz Maxem, śmiejąc się cicho.
- Co robicie?- spytałam, spoglądając na każdego z osobna.
- Właśnie mieliśmy obejrzeć Piłę VI. Gdzie masz Justina?- odparł Max, zarzucając rękę na moje ramię.
- Zaraz powinien zejść.- odparłam, zrzucając rękę przyjaciela z siebie.- Piłę? Mam nadzieję, że założyłeś pieluchę.- smutno wydęłam wargi, kierując słowa do Maxa, który ponownie mnie objął.
- Tak, dlatego też tutaj siedzisz.- westchnął, kładąc głowę na moje kolana.
- Zaraz wracam.- mruknęła, jeśli dobrze pamiętam, Chantelle, kierując się w stronę korytarza.

Śmialiśmy się i wygłupialiśmy, czekając na Justina oraz ich koleżankę. W międzyczasie Bella powiedziała, że jest umówiona i niestety nas zostawiła, przez co poczułam się odrobinę niepewnie wśród tych nieokiełznanych chłopców.
Po zaledwie kilku minutach, kiedy wszyscy nagle się uciszyli, dobiegł do nas czyjś jęk oraz hałas z góry.
- Ocho, już wiadomo gdzie jest Chantelle.- zachichotał Will, puszczając Maxowi znaczące spojrzenie.
- Nie wytrzymają nawet chwili, kurwa. A w ośrodku taki spokój był.- mruknął kuzyn Justina, dając mi do zrozumienia co mogli robić na górze.

Przełykając gulę w gardle wbiłam się bardziej w kanapę, czując, jak jeszcze ktoś wskakuje obok mnie.
- Możemy zagłuszyć ich jęki swoimi.- mruknął William do mojego ucha, przyprawiając mnie tym o dreszcze.
- Fuuj, nie. Odczep się.- zaśmiałam się zdenerwowanie, odsuwając się szybko w stronę Maxa.
Może i nie pozwalałam Justinowi całkowicie się do siebie zbliżyć, jednak gdy dotarło do mnie co on robi w swoim pokoju, w NASZEJ SYPIALNI, coś w środku mnie zakuło.

Nie odzywając się więcej jedynie wysłuchiwałam co mają do powiedzenia chłopcy, aż w końcu TA zdzira zeszła, żegnając się z nami jakąś głupią wymówką. Nim się obejrzałam Will siedział przy mnie, owijając rękę wokół moich ramion.
- Zaufaj mi.- mruknął cicho, gdy nagle Justin rzucił się na fotel obok, spoglądając na nas.
Jego wzrok, zaciśnięta szczęka mówiły same za siebie. Był zazdrosny. Jednak dlaczego? W końcu to nie ja uprawiałam seks tuż nad jego głową.
- Max, włącz w końcu ten film.- usłyszałam Nicka, który wiercił się na drugim fotelu, starając się nie hałasować zbytnio mieleniem w ustach cebulowych chipsów.

Już w połowie filmu poczułam, jak palce Willa pieszczą moje kolano, przyprawiając mnie o dreszcze.
- Nic się nie bój. Nie zrobię Ci nic złego. Obserwuj Justina.- zachichotał cicho chłopak, po chwili muskając wargami płatek mojego ucha.
Czyżby kolejna gra? Zresztą... Co mi tam.
Uśmiechając się ciepło do chłopaka skinęłam twierdząco głową, pozwalając jego wargom dotknąć mojej szyi oraz ramion. Z każdym muśnięciem czułam, jak moje policzki coraz bardziej się czerwienią. Wargi Williama były naprawdę ciepłe, tak miękkie i wilgotne.
" Cholera, żebyśmy tylko utrzymali granicę."- jęknęłam w myślach, czując, jak chłopak zasysa skórę w zagłębieniu mojej szyi. Zerknąwszy na Justina zauważyłam, jak zaciska dłonie w pięści oraz usta w cienką linię a z oczy niemalże toczył gromami w naszą stronę, powodując na moim ciele nieprzyjemne dreszcze.
Masz chuju za swoje.


 * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Od Autorki:

Witam Was ponownie :)
Rozdział ten pisało mi się dość... Płynnie. Prosto. Sama nie wiem dlaczego.

Jak myślicie, co zrobi Justin?
Jak daleko posuną się William oraz Michelle?
Czy Chantelle wtargnie jeszcze między nich?
Jak długo będzie toczyć się ta gra i kiedy w końcu Mich dowie się o wszystkim?


Dziękuję za 20tyś. wejść kochani! To dla mnie wiele znaczy. Naprawdę.



A teraz PROMO:

Polecam Wam blogi


20 komentarzy:

  1. Matko ! Kocham Twój blog . Moim zdaniem Justin zacznie bić się z Willem

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah to mnie rozwaliło: "Masz chuju za swoje." Czekan nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma za swoje. Ciekawe co dalej xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że to był chyba jeden z moich ulubionych rozdziałów:) Naprawdę świetnie ci poszło. Oby tylko nie wydarzyło się nic więcej między Mitch i Williamem. Coś czuję, że Justin rzuci się na niego z pięściami a Michelle obrazi się na Justina za jego numerek :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i dziękuję za polecenie mojego bloga :)x

    @swaginrackcity
    badmeetsevil-tlumaczenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero znalazlam ten blog i przeczytałam cały. w jeden dzień cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. cudownie jeju czekam na nn <333333

    OdpowiedzUsuń
  7. no nie moge jak on mógł z ta chantelle wrrrr fujj i dobrze niech jest zazdrosny tylko am nadzieje ze michelle nie posunie sie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  8. obstawiam ze może nei będzie się do niej odzywać ? ;o

    OdpowiedzUsuń
  9. Okej bez owijania w bawełnę. Oficjalnie... Mówię całkiem serio... ZAKOCHAŁAM SIĘ w Twoim opowiadaniu <3 Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale masz naprawdę ogromny talent! Trafiłam tutaj nie całą godzinę temu i chyba widać jak bardzo spodobała mi się Twoja twórczość ;) A teraz będę ze zniecierpliwieniem czekać na kolejne rozdziały ;c Cóż... Nie mam innego wyjścia ;P I zanim skończę, powiem jeszcze raz: Ty jesteś cudowna i Twoje opowiadanie też jest cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję za te słowa :P :) Jakoś nadzwyczaj dobra to ja nie jestem, ale daję radę z tym pisaniem (chyba). Postaram się dodać nową notkę dzisiaj bądź jutro! :*

      Pozdrawiam,
      xoxo

      Usuń
  10. to opowiadanie jest zdecydowanie moim ulubionym :)
    zmieniłam nazwe twittera z itsMaggiex na jdbskindacrazy_ i chciałabym,żebyś dalej mnie informowała. z góry dziekuję :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wowww jezzzuu kocham to opowiadanie ♥ cudownie piszesz ♥
    Kiedy nn ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaaaaaaaaa!!!
    To najlepszy blog jaki czytałam!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochan to opowiadanie * Zapraszam do mnie http://love-dj-o2.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Super !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy kolejny ???"

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekamy na nn kocham <3333

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego się akurat zupełnie nie spodziewałam, ale to raczej - o dziwo - pozytywne zaskoczenie!
    "Masz, chuju, za swoje." - Michelle moją mistrzynią, hahahah.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy