środa, 25 grudnia 2013

Chapter XXVII: Christmas Eve


Chritmas present for loyal readers.
Santa Claus
Nobody
Justin jęknął na samą myśl niekończących się zakupów z brunetką. Znudzony podziwiał jej zgrabne ciało, kiedy wkładała po kolei produkty do koszyka.
- Mamy już połowę. – Mruknęła, studiując kartkę, którą przygotowała im Pattie z produktami potrzebnymi na wigilię.
- Ten koszyk zaraz będzie wypełniony po brzegi. – Mruknął, niezadowolony wizją niesienia aż tylu reklamówek.
- Wiem, a musimy jeszcze pójść po choinkę. – Uśmiechnęła się smutno.
Justin głośno wetchnął, po czym widząc, że brunetka nie dosięga oleju, podszedł do niej i zdjął butelkę z najwyższej półki. Dziewczyna podziękowała mu uśmiechem. Ruszyli dalej wśród alejek w poszukiwaniu kolejnych produktów.
- Przepraszam panią. – Brunetka usłyszała cichutki głos dziewczynki. Spojrzała się w dół, a jej wzrok spotkał małej postury blondynkę, ubraną w niebieską sukienkę. Jej długie włosy były idealnie wyprostowane, spięte z tyłu niebieską kokardką. Twarz zdobił piękny, słodki uśmiech.
- W czym mogę ci pomóc? – Uśmiechnęła się Kate, lekko schylając.
- Mogła by mi pani podać tego batonika. – Dziewczyna dopiero teraz zorientowała się, że przeszli do działu ze słodyczami.
- Oczywiście. – Uśmiechnęła się i podała batonika z za wysokiej, jak dla blondynki, półki.
- Dziękuję. – Blondynka uśmiechnęła się i pobiegła w stronę rodziców.
Kate patrzyła się na nią z lekkim uśmiechem na ustach, lecz w oczach było widać smutek. Coś w środku zabolało ją na myśl, że jeszcze niby tak niedawno nosiła własne dziecko. Jej ręka automatycznie powędrowała na „pusty”, płaski brzuch. Justin przyglądając się, nie był pewny, czy powinien podejść, lecz się przemógł. Owinął ramię wokół tali dziewczyny, obejmując ją od tyłu.
- Dlaczego nie chcesz znów spróbować? – Jego ciepły oddech owiał jej ucho.
- Bo Justin nas związek zawsze zatacza błędny krąg. – Odwróciła w jego stronę głowę. – Najpierw się przyjaźnimy, później chodzimy ze sobą… jest pięknie, a później bum. Jeśli ja nie muszę uciekać, to ktoś nam przeszkadza. I znów jesteśmy przyjaciółmi. – Wzruszyła ramionami. – To nie ma sensu. – Uśmiechnęła się blado i już chciała odejść, lecz Justin jej nie pozwolił.
- Proszę, spróbujmy. – Pocałował ją w policzek. - Wierzę w ciebie. – Dziobnął ją w nos. – Wierzę w nas. – Mruknął, mocno wtulając jej ciało w swoje.
Wciągnął głęboko powietrze, czując zapach mocnych, lekko słodkich perfum. Zdziwił się, ponieważ brunetka od zawsze pachniała mdlącą słodyczą.
- Kate? Zmieniałaś perfumy? – Spytał się po chwili.
         - Nie. – Mruknęła brunetka, odsuwając się od niego. Dobrze wiedziała, że okłamuje go, ponieważ niedawno z blondynką kupiły sobie takie same z powodu ich wspólnego planu. – Coś nie tak?
         - Nie. Myślałem, że kupiłaś nowy zapach.
         - Wydaje ci się. – Mruknęła pod nosem, odsuwając się od niego.



         - Nie jesteś uczulona na rybę, co nie Michelle? – Spytała się Pattie, dokładnie obserwując blondynkę.
         - Nie. – Pokręciła głową, na co została zmrożona spojrzeniem ze strony fryzjera. Siedziała razem z matką Justina w wielkim spa, ponieważ, według Kate, powinny zrobić coś dla siebie.
         - To dobrze. – Mruknęła jej w odpowiedzi kobieta, przyglądając się manikiurzystce. – A umiesz gotować?
         - Jak najbardziej. Zawsze pomagałam mamie w różnych przyjęciach lub wystawnych obiadach. – Powiedziała z uśmiechem, na co dostała ciepły uśmiech ze strony brunetki.
         - To dobrze, bo Justin i Kate mają dwie lewe ręce do gotowania. – Westchnęła głośno. – Są jak dwójka dzieci.
         - Dziwne, bo Kate przygotowywała śniadania, jak mieszkaliśmy u Justina.
         - Naprawdę? – Kobieta nie kryła zdziwienia. – Od urodzenia unikała kuchni.
         - Justin pewnie też? – Spytała się z lekką nutą ciekawości w głosie.
         - Tak. – Uśmiechnęła się na wspomnienie swojego syna, jak był młodszy. – Ale raz z Kate chcieli nam zrobić niespodziankę na dzień matki i próbowali upiec ciasto.
         - Nam? – Zbita z tropu brunetka spytała się ze zmarszczonymi brwiami.
         - Tak, mnie i świętej pamięci mamie Kate. – Spuściła smutny wzrok. – Spalili ciasto i piekarnik, ale… i tak było to słodkie z ich strony. – Nikły uśmiech pojawił się na jej twarzy.
         - Jak bardzo była pani związana z mamą Kate?
         - Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od dzieciństwa. Zaczęło się wszystko przyjaźnią naszych mam, tak jak u Justina i Kate. – Westchnęła głośno. – Jena była wspaniałą kobietą… o wielkim sercu, tylko zakochała się w nie odpowiednim mężczyźnie, a pomimo to była z nim do końca. Nigdy nie chciała odejść od niego. Nawet o tym nie myślała. Jej miłość względem niego była… niesamowita. Nie możesz sobie wyobrazić, jak bardzo go kochała. Została przy nim, pomimo że skrzywdził ją nie raz. Jakby teraz żyła pilnowałaby, żeby Kate miała z ojcem odpowiednie stosunki, lecz… teraz nie kto ich pilnować. – Błądziła wzrokiem po podłodze.
         - Kim jest ojciec Kate? – Blondynka zaskoczyła tym pytaniem Pattie, która był prawie pewna, że dziewczyna wie wszystko, skoro jest przyjaciółką Kate.
         - Kate ci on nim nic nie mówiła? – Zaskoczona brunetka w odpowiedzi dostała jedynie lekkie wzruszenie ramion od Michelle. – Braxton Jass jest ojcem Kate. Nie wierzę, że nigdy o nim nie słyszałaś.
         Michelle nazwisko Kate było od dawna znajome, nie wiedziała skąd, ale było. Jakby wcześniej gdzieś je słyszała. Zawzięcie przeszukiwała pamięć, starając się przypomnieć skąd je znała. Niestety, na nic.
         - Nie, mam wrażenie, że skądś je znam, ale… - Wzruszyła ramionami.
         - Dlatego jeszcze się przyjaźnisz z Kate. – Kobieta szepnęła jakby do siebie, lecz blondynka i tak to usłyszała. Po chwili postanowiła nie ciągnąć tematu.

         Kate oglądała biżuterię u jubilera. Próbowała znaleźć jakiś prezent dla Pattie. Zmarszczyła brwi, usiłując przypomnieć sobie, jaki rozmiar pierścionka nosi kobieta. Po chwili ciężko westchnęła, biorąc do dłoni jeden z droższych i ekskluzywnych pierścieni z wielkim błękitnym kamieniem. Włożyła na serdeczny palec, przyglądając się mu z daleka.
         - Będzie jej pasował do oczu. – Mruknął blondyn, obserwując poczynania brunetki. Jego ręka lekko obejmowała ją w tali, jakby się bał, że zaraz mu ucieknie. Na jego twarzy malował się lekki, trochę głupawy uśmiech, spowodowany zgodą brunetki na jego propozycję.
         - Tak, masz rację. – Mruknęła brunetka. – Będzie idealny.
         Przytaknęła głową, odkładając go granatową, zamszową tackę. Posłała uśmiech ekspedientce, która podziwiała ich swoimi zielonymi oczami.
         - Zapakować? – Spytała się miękkim głosem w stronę pary.
         - Tak, poprosimy do tego jeszcze pasujące kolczyki. – Mruknęła Kate.
         - Długie, czy krótkie? – Odezwała się Amanda, bo tak miała na imię złotowłosa ekspedientka.
         - Długie.- Odpowiedzieli w tym samym czasie, po czym się roześmiali.
         - Zaraz wracam. – Posłała im szczery uśmiech i ruszyła w poszukiwaniu opakowania oraz kolczyków.
         - Trzeba będzie coś kupić Michelle. – Westchnęła, opierając się o szklaną ladę.
         - Coś z biżuterii? – Spytał się Justina.
         - Nie wiem. – Przygryzła wnętrze policzka. – Ja jej kupię telefon, a ty nie wiem… - Wzruszyła ramionami.
         -Ej no, musisz mi pomóc. Jak ja sam sobie poradzę? – Zrobił minę zbitego psiaka. – Proszę, pomóż mi.
         - No niech ci będzie. – Wywróciła oczami. – Kupimy jej coś z biżuterii, komputer i telefon. – Zarządziła. – CO ty byś beze mnie zrobił, Justin?
         - Zginąłbym, kochanie. – Mruknął, całując ją w głowę.
         - Chyba. – Powiedziała, kiedy ekspedientka wróciła do nich.
         - Pasują państwu te? – Spytała się, pokazując długie ozdobne kolczyki.
         - Tak, jak najbardziej. – Mruknęła z uśmiechem. – Co pani by zaproponowała dla osoby w wieku 17 lat?
         - Mamy taki nowy zestaw młodzieżowy. – Zamyśliła się. – Zaraz przyniosę.
         - A ty masz już dla mnie prezent świąteczny, kochanie? – Spytał się z głupim uśmiechem wymalowanym na twarzy, znacząco poruszając brwiami.
         - Tak, bilet na kastracje. – Cmoknęła go w usta i zwróciła się w stronę nachodzącej Amandy.
         - Mamy nową kolekcję bransoletek, wisiorków i kolczyków w ciemnym srebrze i srebrze. – Pokazała katalog.
         Kate studiowała każdą stronę katalogu, czując jak Justin przytula się do niej od tyłu, kładąc swój podbródek na lewym ramieniu. Bransoletki były tak od siebie odmienne, jedne w ozdobnych kamieniach, a inne delikatnie ozdobione. Jednak do siebie najbardziej przekonała ją ciemno srebrna bransoletka z małym serduszkiem, które wypełniał biały diamencik.
         - Ładna jest. – Mruknął blondyn, czując że brunetce też się podoba.
         - Poprosimy tą z naszyjnikiem i kolczykami do kompletu. – Powiedziała blondynka. – Najlepiej w jakimś ładnym pudełeczku, tak samo jak poprzedni zestaw.
         Amanda skinęła głową z lekkim uśmiechem, po czym zostawiła ich znów samych. Blondyn wtulił się w ciało brunetki, która czuła bijące od niego ciepło.
         - Naprawdę, jestem tak zły w łóżku? – Spytał się, nawiązując do jej pomysłu na prezent.
         - Bo zaraz naprawdę ci kupię ten bilet. – Jęknęła.
         - Dobrze, niech ci będzie. Uznam to za odpowiedź twierdzącą. – Zaśmiał się, odsuwając się od niej.
         - Ej, wracaj tam. Było mi tak ciepło. – Kolejny jęk niezadowolenia wydał się z jej ust.
         - Zbliża ci się okres? – Szepnął, wracając na swoje miejsce.
         - Zamknij się. – Warknęła.
         - Czy tak. – Mruknął Justin.   
         - Czy to już wszystko? – Spytała się Amanda.
         - Tak. – Powiedziała brunetka.
         - Nie. – Szybko zaprzeczył blondyn. – Jeszcze pierścionek dla tej pani. – Spojrzał się na zaskoczoną Kate.
         - Zwykły czy zaręczynowy?
         - Zaręczynowy. – Powiedział szybko, nie spuszczając wzroku z coraz bardziej zaskoczonej i zarazem, jakby przerażonej, brunetki.
          - Rozumiem, zaraz wrócę. – Powiedziała szybko Amanda.
         - Zgłupiałeś? – Syknęła, po chwili Kate.
         - Nie, przecież się zgodziłaś ze mną być.
         - Zgodziłam się być dziewczyną Justina Biebera, a nie przyszłą panią Bieber. – Warknęła, ciskając w jego stronę piorunami.
         - Cóż… Za późno, bo ja mam już datę ślubu. – Zachichotał. – Chyba od trzech lat.
         - Głupi jesteś, Bieber. – Schowała twarz w dłonie.
         - A ty jesteś przyszłą panią Bieber. – Wyszczerzył się w szczerym, radosnym uśmiechu.

Rozpakowując obszerne zakupy, upewniła się, że prezenty zostały w samochodzie wraz z papierem. Odstawiła na miejsce stertę produktów spożywczych. Zamknęła drzwi srebrnej lodówki, przyglądając się kalendarzowi.
23 grudnia. Dzień, w którym została ponownie narzeczoną Biebera.
Jej wzrok automatycznie powędrował na błyszczący się pierścionek na jej serdecznym palcu. Westchnęła głośno, wracając do dalszego rozstawiania rzeczy po półkach. Wspomnienie zaatakowało ją, jak tona cegieł.
*
Dom państwa Bieberów, Los Angles, California, 21.08.2011

Kate spojrzała się załzawionymi oczami na Justina, który beznamiętnie wpatrywał się w ścianę.
- To nie ma sensu. – Zaszlochała. – Ona odeszła. Nigdy nie będę mogła jej trzymać w ramionach. – Załkała.
         - Ci… - Podszedł do niej, biorąc ją w ramiona. Sam nie płakał, nie mógł. Musiał być dla niej silny. – Będzie dobrze.
         - Nie, Justin, nie będzie dobrze! On znów zepsuł mi życie, rozumiesz? Znów odebrał mi ukochaną osobę! Zostałeś mi tylko ty i Martin. Oprócz was nie mam nikogo. – Zaczęła mu się wyrywać. – Ale ty nawet po niej nie płaczesz, Justin. Przyznaj się, nigdy jej nie chciałeś.
         Ból, smutek i rozpacz przerodziły się w tamtej chwili w złość, która podła na Justina. Próbował jej pomóc. Znosił każdy atak od tygodnia. Był przy niej cały czas, wiedział, że ona go potrzebuje teraz bardziej, niż kiedykolwiek, lecz wtedy przekroczyła granicę.
         - Nie mów tak. – Szepnął.
         - Nie widziałam u ciebie ani jednej łzy, odkąd powiedziałam ci o tym. Zero, nic, jakby cię w ogólnie, nigdy nie obchodziła. – Potrząsnęła głową, nie wierząc, że wypowiedziane przez nią słowa są prawdą.
         - Kurwa. – Warknął. – Kochałem ją. Chciałem jej tak bardzo jak ty, odkąd się dowiedziałem o jej istnieniu. Bałem się na początku, lecz wiedziałem, że razem przejdziemy przez wszystko! – Ruszył w jej stronę. – Była moją córką. Miała być moim największym skarbem, ale odeszła… Ja może nie ryczę jak ty, ale nigdy nie mów, że jej nie chciałem.
         - Wypuść to z siebie. – Mruknęła, widząc łzy, które gromadziły się mu w oczach. Po czym przytuliła go, czując jak dał upust emocją.

*
         W oczach poczuła łzy. Zacisnęła mocno oczy, czując jak jedna, samotna łza zaczęła sunąć po jej policzku. Wtem do kuchni wparowała radosna Pattie, c zmusiło dziewczynę do szybkiego otarcie łezki i wrócenia do poprzedniej czynności.
         - Kochanie, idź odpocznij. Ja rozpakuję resztę. – Powiedziała Pattie, podchodząc do Kate, która tylko skinęła głową, po czym wybiegła z kuchni.
  

         - Mogę ci przeszkodzić? – Blondynka usłyszała głos Kate, dobiegający z drugiej strony pokoju.
         - Pewnie, wchodź. – Z uśmiech poklepała miejsce obok siebie na łóżku.
         - Mam dla ciebie prezent dla Justina. – Położyła torbę przy garderobie. – Masz tam wszystko, wraz z papierem. – Westchnęła. – Muszę ci coś powiedzieć.
         Podeszła szybkim krokiem do łóżka, siadając obok blondynki.
         - Jest taka sprawa. – Mruknęła, bawiąc się nowym nabytkiem. – Bo… - Westchnęła, nie wiedząc jak zacząć. – Justin mi się dzisiaj oświadczył. – Rzuciła prosto z mostu. – Zgodziłam się, po prostu on mi truje dupę od twojej randki z Williamem i nie wytrzymałam.. Wiesz…
         - Rozumiem cię! – Przerwała jej blondynka. – Kochasz go, a on ciebie. Nie powiem, że to mnie nie boli… - Wetchnęła. – Ale cieszę się waszym szczęściem. Może nie jest mi dane być z Justin i to po prostu jest chwilowe pożądanie rzeczy, której nie mogę mieć. – Wzruszyła ramionami.
         - Kocham cię. – Posłała jej szczery uśmiech, wiedząc że od pewnego czasu są ze sobą naprawdę blisko. – Jeśli znów mi nie wyjdzie z Justinem, obiecuję ci, że zrobię wszystko, nawet jeśli miałabym się zabić, żebyś była z nim.
         - Trzymam cię za słowo. – Zachichotała.
         - Jutro przyjeżdża mój brat. – Powiedziała z lekką ekscytacją w głosie. – Moim zdaniem, jest bardzo przystojny. Na pewno wpadnie ci w oko. – Puściła oczko w jej stronę.
         - Zobaczymy. – Zaśmiała się blondynka.


         Już od rana w domie Bieberów czuć było wypieki przygotowywane przez matkę blondyna, która obudziły Michelle. Dziewczyna leniwie się przeciągnęła, rozprostowując kości. Jej wzrok powędrował w stronę okna, do którego podeszła, przyglądając się pięknemu słońcu, który odbijał się w śniegu. Była nim tak podekscytowana, ponieważ widziała go tylko z trzy razy w życiu. Szybko pościeliła łóżko i powędrowała do garderoby, poszukując wygodnego stroju, ponieważ dobrze wiedziała, że czeka ją kilka godzin pomocy przy przygotowaniach do wigilii. Następnie powędrowała do przestronnej łazienki, żeby wziąć prysznic.
W tym samym czasie blondyn kurczowo trzymał brunetkę w ramionach, czując się szczęśliwy, jak nigdy dotąd. Nie spał już dobre pół ogdziny, przyglądając się jego narzeczonej.
Jak pięknie to brzmiało w jego głowie.
Jego narzeczona.
Przyszła pani Bieber.
Z uśmiechem głaskał jej blady, gładki policzek, dostając w odpowiedzi mruknięcie. Przejechał dłonią po jej plecach, szukając końca przydużej bluzki, żeby dotknąć jej nagiej skóry.
Głaskał jej nagie plecy, czując jak brunetka zaczyna się wiercić.
- Dzień dobry, kochanie. – Mruknął z wyczuwalną chrypką, po czym pociągnął jej ciało jeszcze bliżej i dał jej porannego całusa.
- Wal się. – Mruknęła brunetka. – Ja chcę spać.
Odwróciła się na drugi bok, ignorując obecność Justina, który lekko zachichotał.
- Zaraz się obudzisz, kochanie. – Szepnął do siebie, po czym zaatakował szyję Kate pocałunkami, wsuwając ręce pod bluzkę.


         - Ciasto już jest gotowe, ryba też. – Powiedziała Michelle, wykładając cisto z piekarnika.
          - To dobrze. Mam już przygotowane wszystko, tylko trzeba będzie wyłączyć niedługo zupę. Tak w ogóle, to którą mamy godzinę? – Spytała się Pattie.
         - Jest piąta po południu. – Powiedziała blondynka. – Podam z nóg.
         - Ja też. – Przytaknęła jej kobieta. – Chodźmy sprawdzić, jak dzieciakom idzie ubieranie choinki. – Mruknęła, zdejmując fartuch.
         Razem ruszyły do salony, gdzie Kate siedząc na branie Justinowi, ubierała górną część choinki. Lekki uśmiech pojawił się na ustach Pattie. Było tak, jak kiedyś. Usiadła wygodnie na kanapie, przyglądając się młodym.
         - O… Michelle. Jak dobrze, że jesteś!- Uśmiechnęła się Kate. – Podasz mi tamte ozdoby, bo Justin się wyrąbie ze mną, znając życie. – Poczochrała jego fryzurę dla żartu.
         - Jakbyś nie była tak ciężka, to by to nie było możliwe. – Zripostował jej Justin.
         - Zero seksu. – Mruknęła obrażona. – Przez tydzień.
         - Ale kochanie... – Zaczął.
         - Miesiąc. -  Blondyn chciał coś powiedzieć, lecz go wyprzedziła. – Jeszcze jedno słowo, a dojdziemy do wieczności lub kastracji.
         Blondynka przysłuchując się im, podała Kate potrzebne jej ozdoby i spojrzała się na wielkie, wystrojone na czerwono drzewko. Wiedziała, że te święta będą inne niż wszystkie.


         Michelle zeszła wraz z Kate, ubraną w czarną sukienkę na dół. Sama na sobie miała przylegającą do ciała czerwoną sukienkę. Spojrzała się na brunetkę, która wyczekiwała swojego brata.
      Nagle drzwi wejściowe otworzyły się, ukazując wysokiego, dobrze zbudowanego bruneta. Ubrany był w czarną zimową kurtkę z spodniami tego samego koloru. Przez ramię miał przewieszoną wielką torbę.
         - Martin! – Krzyknęła Kate, po czym pobiegła w stronę wystawionych ramion brata. Wtuliła się w niego, niczym mała dziewczynka w tatusia.
         - Cześć, siostrzyczko. – Zachichotał.
         Michelle czuła się, jakby zakochała się po raz drugi w tym roku.
         A niech cię babo szlak!
         Przeklęła na samą siebie. Martin wpadł jej w oko, czego nie mogła zaprzeczyć. Czyżby nagle wyleczyła się z Justina?
         - Kim jest ta piękność? – Odezwał się Martin, świdrując Michelle swoimi szarymi oczami, przez co blondynka się zarumieniła. Brunetka odsuwając się od brata, zachichotała.
         - To jest Michelle. – Pociągnęła go w jej stronę. – Zresztą, opowiadałam ci o niej. Poznajcie się lepiej.

         Było już dawno po wieczerzy, a każdy tak jakby zajął się sobą. Justin usiadł z Kate, podziwiając jej piękno, przy płomieniach kominka, natomiast jego matka przyglądała im się z lekkim uśmiechem. Michelle zajęta rozmową z Martinem, który opowiadał jej swoje przygody, które przytrafiły mu się w ciągu tego roku.
         - Ja mu zaprzeczam głową, a on pakuje mi do worka te ziemniaki, których nie chcę. Pokazuję mu ponownie, że nie. Nie chcę tych cholernych ziemniaków, a on się pyta, wtedy jeszcze nie wiedziałem co, ale teraz wiem, że pytał się czy ma włożyć więcej. Nie wiedząc, zaprzeczyłem głową, a ten zaczął kłaść więcej tych ziemniaków. Skończyło się na tym, że zostałem z dwoma kilogramami ziemniaków, niecałą stówą euro, nie znając języka. - Blondynka po raz kolejny wybuchła śmiechem.
         - Chciałabym kiedyś przeżyć takie przygody. – Mruknęła, upijając wino z kieliszka.
         - Jak chcesz możesz się zabrać ze mną. Po nowym roku jadę do Afryki.
         - Niestety, muszę zostać i załatwić jedną sprawę.
         - Oh! Zapomniałem. – Mruknął. – Przykro mi.
         - Nie przejmuj się tym. – Machnęła ręką. - Kiedy indziej. 
         - Pośpiewajmy! – Krzyknęła Kate, podchodząc w stronę fortepianu.
         Zaczęła od swojej ulubionej piosenki tej zimy. Justin zaczął tańczyć ze swoją mamą, a Michelle została poproszona przez Martina.
         Jej ciało było blisko jego, kiedy Kate dawała pokaz swoich zdolności. Martin, nie umiejąc patrzeć na powagę blondynki, zaczął ją rozśmieszać głupimi minami. Obrócił blondynkę, na co zaskoczona pisnęła, a on zachichotał. Po czym wróciła na swoje miejsce z wielkim uśmiechem. Nagle zaczęli się ku sobie pochylać, powoli ich twarze były coraz bliżej. Kiedy ich usta połączyły się w jedność, fala motyli obudziła się jej podbrzuszu. Pocałunek był ciepły, delikatny i czuły, jak dwójki kochanków, którzy próbowali przekazać sobie swojego uczucia.
          Po chwili odsunęli się od siebie, podziwiając swoje oczy. Nagle coś spadło w drugiej części pokoju. Ich wzrok powędrował w tamtą stronę.
         Justin stał obok rozbitego kieliszka, który zrzucił na widok całującej się pary, jakby pod wpływem impulsu. Kiedy tylko jego wzrok spotkał się z Michelle, zobaczyła w jego oczach ból. Wielki ból.
         Spuściła wzrok, po czym przeniosła go na Martina, słysząc czyjeś ciężkie kroki. Wyswobodziła się z uścisku chłopaka, dopiero teraz uświadamiać sobie, że on ją obejmował. Odchrząknęła cicho, po czym wyszła z pokoju, zostawiając wszystkich, tak jak Justin, w wielkim szoku.
         Weszła na sam szczyt schodów, czując się dziwnie z faktem, iż zraniła Justina. Nie wiedziała w tamtej chwili nic. Wszystko było jedną wielką niewiadomą. 
         W korytarzu było ciemno, przez co ledwo mogła dostrzec drogę do swojego pokoju. Nagle coś przygwoździło ją całym ciężarem do ściany. A raczej ktoś, kogo ciepły oddech owiewał jej usta. Nim się zorientowała trwała w wygłodniałym, tęsknym, żarliwym, ale też wypełnionym miłością pocałunku. Do jej nozdrzy dotarł zapach drogich perfum Justina. Od razu oddała pocałunek, a kiedy poczuła jego język na swojej dolnej wardze, dała mu upragniony dostęp, żeby ich języki mogły się spotkać w zmysłowy pocałunek. Duże dłonie Justina zjechały na jej tyłek. Michelle natomiast wplątała palce w jego włosy, ciągnąc na ich końcówki, co spowodowało lekkie jękniecie blondyna.
         Odsunęli się łapiąc oddech. Ich przyciśnięte do siebie klatki piersiowe, poruszały się niespokojnie. Podziwiali swoje twarze w ciemności, do której blondynka zdążyła się przyzwyczaić. Nie chciała psuć tej chwili, lecz musiała coś zrobić.
         - Justin… Co to miało być? – Oblizał usta, zdenerwowany.
         - Kocham cię. – Wypalił wreszcie.

Don't Wake me up
If this is love
Please let me be
Swept completely off my feet
This snow globe scene is turning me
This Christmas Eve
"I" became "we"
Don't wake me please
From this winter dream
Winter dream
Winter dream

Build a fire to escape the cold
Bing Crosby on the stereo
Tracing letters on my skin
Slowly starts sinkin' in...
You love me
______________________________________________
Kochani! 
Świąteczny prezent, według tradycji w Stanach, daję wam go w pierwszy dzień świąt. Tak, był u mnie Święty Mikołaj i zostawił mi na pendrive ten rozdział pod choinką. Chyba pisaliście do niego z prośbą, żeby Justin powiedział, co czuje Michelle, bo  wasze upragnione marzenie się spełniło.
Życzę wam Wesołych Świąt, spóźnione wiem, ale jest. 
Świąteczny rozdział, heh, nigdy takiego nie pisałam.
W następnym dowiecie się bardzo ciekawej rzeczy. 
A jak na razie idę spać. 
Kocham was. xoxo
Martin Jass



Ps: Dla mnie idealnym prezentem będzie mnóstwo komentarzy. :)

62 komentarze:

  1. Najlepszy prezent ! <3 dziękuję <3 czasami nie rozumiem Justina. Oświadczył się Kate a kocha Michelle . <3 WESOŁYCH ŚWIĄT !

    OdpowiedzUsuń
  2. OMB najlepszy prezent ever <3
    Justin jest jakiś dziwny, niech się określi.
    Ich pocałunek - mistrzostwo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. przepraszam ale zakochałam się w tym opowiadaniu,jest najlepszym jakim czytałam a czytałam setki fanficów tłumaczeń opowiadań nawet danger czy mdb tego nie pobije @fancybiebr

    OdpowiedzUsuń
  4. omg! Jakie zakończenie :o

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszy prezent..
    taaaki słodki i w ogóle. ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale to opowiadanie jest cudowne *-* aleeee meeega ! Czasami były takie fragmenty że chciało mi się płakać kiedy np opisywałaś uczucia Michele względem Justina , i to było takie fajne wszystko <3 w końcu jej powiedział że ją kocha. Awwwww ! <3 <3 normalnie czekam na rozwój akcji <3 życzę weny :* :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham ten blog ale troche za duzo Kate i Justina lepiej Michelle i Justin no ale i tak boski*.*
    Kocham<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny prezent!
    Hm... mnie zastanawia postawa Michelle, kiedy dowiedziała się o zaręczynach. Była uśmiechnięta - a może to był fałszywy uśmiech?
    I dziwne też było to, że gdy pojawił się brat Kate jej uczucia do Justina nagle znikły, jakby kochała go tyko za wygląd - lecz wszyscy wiemy, że to nieprawda.
    Wydaje mi się, że Justin próbuje "oderwać" się od Michelle za pomocą Kate, a na końcu tego rozdziału dowiedzieliśmy się o tym.

    Z niecierpliwością czekam na następny!
    Wesołych Świąt!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale wszystko, co tu zawarłaś zostanie wyjaśnione. Dowiecie się czegoś bardzo ciekawego. :)

      Usuń
  9. AAAAAAAAAAAAAAAAAAA cudownne ! Justin ja kocha <3
    Ten pocaunek,Ojej *.*

    Wesołych Świąt Kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej wreszcie *_* takiej koncowki sie nie spodziewalam @just_dream_6

    OdpowiedzUsuń
  11. Afyglgfshgkugitdh.... Nareszcie :D awww... Końcówka najlepsze <3 Czekam nn ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Nareszcie...Bracia i siostry nasze modlitwy zostały wysłuchane ;) Rozdział jest cudowny. Wesołych Świąt ! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O w mordę ... ;o O.O To jest niesamowite..! Nie mogę się doczekać kolejnego.. ale jak !???! Że co.. ?? xD Jak może oświadczyć się Kate i powiedzieć Michelle , że ją kocha w tym samym momencie praktycznie.. Cooo?? xD Haha.. Kocham to opowiadanie jest fantastyczne.. nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów.. I następnych opowiadań bo masz ogromny talent <3 Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Justin potrafi się oświadczyć Kate i wyznać miłość Michelle.

      Usuń
    2. Kocham tego naszego kochanego idiotę!

      Usuń
  14. POWIEDZIAŁ JEJ TO W KOŃCU! <3
    Tylko co Jus teraz zrobi? ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz wielkie dwa pytania: Co zrobi Michelle? Co zrobi Justin? Właśnie, co zrobi ten nasz kochany idiota?

      Usuń
  15. Kiedy to czytałam i pojawił się moment z oświadczynami to po prostu zaniemówiłam! Cholera byłam zła smutna i nie wiadomo co jeszcze ! Lecz kiedy pojawił się Martin jedyne co odczuwałam to wielki szok... Potem te pocałunki i dwa najważniejsze słowa na które czekało się z lat milion ,, Kocham Cię ''. To był/jest/ i zawsze będzie najlepszy prezent w moim życiu. Piszesz niesamowicie - masz wielki talent i proszę Cię nie zmarnuj Go :). Mam nadzieje, że dostałaś wspaniałe prezenty od Mikołaja i że świetnie się bawiłaś w te Święta :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przy tym momencie gdy Justin poprosił o pierścionek zaręczynowy dla Kate, przestałam oddychać. Przestraszyłam się że...wiesz o czym mówię. Postanowiłam że dalej nie będę czytała bo nie ma sensu się bardziej denerwować :D Jednak się przemogłam i bumm, na samym końcu wróciła chęć czytania. Rozdział jak zawsze zajefajny i to chyba najlepszy prezent jaki dostałam w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się kochanie przemogłaś, bo końcówkę, czyli najlepsze, byś przegapiła. :)

      Usuń
  17. Aghwklaqkckknwr. Co z Kate? Co zrobi Justin? OMFG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem tego ciekawa. I to pisze autorka następnego rodziału... :)

      Usuń
  18. Jak mogłaś w takim momencie to zakończyć, co?!
    Sprawdź, raz dwa, czy nie ma kolejnego pendrive'a pod choinką!
    A rozdział oczywiście fenomenalny - jak zawsze!
    Nie mogę się doczekać kolejnego!
    Życzę weny i pozdrawiam ciepło,
    @aliashazza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi jest tylko DVD oraz przedłużacz. :)

      Usuń
  19. Urgh .. zouza! W takim momencie?! No tell me whyyyy? :C xD Nie no dobra nie robie dramy ale 'pisaj' szybko następny ^^
    A co do rozdziału to świetny. Ja nie chce nic mówić czy coś, ale moja mama już wie gdzie jest psychiatra u mnie w mieście, a ten pomysł na prezent Kate dla Justina (bilet na kastracje) wywołał u mnie taki śmiech, iż stwierdziła, że zaprowadzi mnie tam po świętach o.O Kochana kobieta, c'nie? :P
    Martin .. mm.. brałabym ;*

    Do (mam nadzieję szybkiego) zaś :*

    whatever.♥

    PS. Co dostałaś pod choinkę?

    OdpowiedzUsuń
  20. super nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D :**

    OdpowiedzUsuń
  21. nie no Justin nie mkoze byc z Kate on musi byc z Michelle. ciekawe co sie stanie w nastepnum :)

    @kasiulek981

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zwykle cudowny rozdział czekam z niecierpliwością na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
  23. Ugh nic nie rozumiem matko Justin jest taki zagmatwany tak ciężko go rozgrysc ugh ugh idę myśleć nad jego osobowością

    OdpowiedzUsuń
  24. o nie, mam tylko nadzieje, ze nie bedzie tak, ze Michelle go spławi i Justin znowu wroci do Kate :c

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepszy rozdziłłł

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Jezuu... Kcham tego bloga <3
    Ugh... Chcesz żebym zginęła ? Chcesz ? Bo teraz z niecierpliwości zginę na pewno xd cały czas sprawdzam czy nic nowego nie ma. proooosze jesli nie chcesz bym sie wymeczyla dodaj następny <3 na który bede czekac <3 (o ile nie zginę xd)
    Nie rozumiem go ... Ale mimo wszystko kochany nasz idiota <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Paul Wesley jako Martin? mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jezu kocham!! <3 <3 <3
    Ehh... chcę następnegy rozdział! Bo inaczej zginę przed moją niecierpliwość i to jeszcze w takim momencie! Wooooow i jeszcze nowy bohater w którym Mich się zakochała i ta zazrość Jusa! Woooooooow. Wesołych kochana i z niecierpliwością czekam na następny rodział! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. No świetny prezent, dla ciebie i dla mnie xD Powodzenia w dalszej pracy xx

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeny!!! No cudowny!!! Ja nie wytrzymam do następnego!! Ej no w takich momentach sie nie przerywa no! Przecierz ja zgine z niecierpliwości!! Dodawaj nn jak najszybciej bo to mi niedaje spokokouju i to na serio! Non stop o tym myśle! Nawet to mi sie sni! I czego ciekawego sie dowiemy! Za duzo pytan na moj maly mozg! Ej tylko mi nie mow ze kate jest w ciazy bo zgine! Chociaz te pytania juz powoli wyniszczaja mnie od srodka! Dodawaj jak najszybciej! Od cb zalezy moje zycie no! Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  32. O kurwa mać nawet nie wiesz ile na to czekałam tak cholernie się cieszę <3 kocham cię i tak bardzo dziękuję ze to zrobiłaś czekam na kolejny i nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham cię - wypalił wreszcie ...
    Blondynka patrzyła na niego przez długą chwile z otwartymi ustami po czym wydostała się z uścisku i szybko pobiegła do pokoju który dzieliła z Kate . Zdyszana oparła się o ścianę , złapała za głowę i zaczęła nią kręcić jak wariatka .
    -Nie,nie,nie,nie,nie..-powtarzała do siebie
    Do pokoju wpadł Justin i widząc blondynkę podszedł trochę bliżej
    Dziewczyna widząc to wystawiła ręce przed siebie dając mu do zrozumienia żeby sie odsunoł -Coś sie stało ?- spytał jakby .. smutny
    -Tak do cholery Justin stało sie , stało ! Rozumiesz ? Starałam sie o twoje względy od miesięcy wiesz ? Robiłam wszystko żebyś zwrócił na mnie uwagę ale ty widziałeś tylko Kate a teraz kiedy się oświadczyłeś przychodzisz do mnie i wyznajesz miłość ? Bo co , zobaczyłeś jak się całuję z innym i się nie spodobało ? - dopiero teraz zorientowała się ze po jej policzkach lecą slone łzy
    -Mich..
    -Nie Justin ! Przestań - przerwała mu - nie mów nic , zobaczyłeś dzisiaj jak ja się czułam przez cały ten czas milo prawda ? - zapytała sarkastycznie . Szatyn nie mógł uwierzyć ze ta słodka i nie winna Michelle jest teraz taka oschła i opryskliwa . Nie chciał zobaczyć jej takiej ale dobrze wiedział ze sam do tego doprowadził . Michelle liczyła jakby zdjęto jej ciężar z barków bo wyrzuciła z siebie wszystko lecz po chwili zrozumiała co powiedziała i otworzyła szeroko oczy . Chłopakowi też chwile zajęło przyjęcie jej słów .
    -Ty staralas sie o..o mnie ? - zapytał łagodnie troch sie jąkając
    - Och przestań wiem ze wiedziałeś - dziewczyna wyrzuciła ręce w gore - chyba każdy to zauważył wiec nie udawaj ze ty nie !
    Chłopak uśmiechnoł sie pod nosem . Podszedł do dziewczyny z otwartymi ramionami lecz ona go odepchneła
    -Nie rób tego masz narzeczoną .
    Justin przeczesal ręką włosy i rzucił wiązankę przekleństw pod nosem .
    -Kurwa ...
    Dalej juz nie wiem co wymyślić , myślę ze to co napisałam jest dość .. Dobre i była bym zaszczycona gdybyś to wykorzystała ale jeśli masz juz coś lub ci sie nie podoba NIE MUSISZ ! Tak wiec cudny rozdział kocham cię . Czekam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobre, nawet bardzo. Jakbym się popracowało nad przecinkami, bo wielu tu brakuje, ładniej by to wyglądało. Na przyszłość nie stawiamy spacji przed przecinkami, kropkami, znakami zapytania i wykrzyknikami. Dotego są tu malutkie błędy otograficzne typu "uśmiechnoł" poprawnie to "uśmiechnął" Mogłabyś pomyśleć nad pisaniem opowiadań, bo ciekawie się to czytało, pomimo tylu błędów.
      Co do fakt, czy to wstawię... Nie sądzę, bo mam inny plan niż ten. Oczywiście, Justin dowie się, że ona ubiegała się o niego, tylko w innych okolicznościach.

      Usuń
    2. Wiem o tych błędach po prostu pisałam to o 2 w nocy itd. Co do tego żebym pisała opowiadanie to raczej nie to było po prostu coś w rodzaju takiego olśnienia ale naprawdę bardzo się cieszę ze ci się spodobało.

      Usuń
  34. Boze ja chce nastepny ! Szybko ! *-*

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale co jak ?! Oswiadczyl sie Kate tu mowi Michelle ze ja kocha jezuuusi Justin ogarnij xd + Swieetyn rozdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Aww *_____*
    rozdział jest świetny:*
    Czytając go poryczałam się z 3 razy
    (co najmniej:) )
    Jus zazdrośnik ^^ to takie jghtwijbmgjmgjgjt<3

    Życzę weny i czekam na next:**

    Pozdrawian Natala xx.

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam to opowiadanie <33 Kiedy nowy ?

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny rozdział <3 kocham to opowiadanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  39. A może po prostu nie zauważyłaś drugiego pendrive'a pod choinką pewnie jest dobrze schowany bieg i szybko sprawdzić czy go nie przeoczyłaś. Świetny rozdział tylko nie rozumiem Justin'a oświadczył się Kate i wyznał miłość Michelle . Kocham cię nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  40. boskie jest to opowiadanie. z każdym nowym rozdziałem wciąga mnie jeszcze bardziej. masz talent! :D

    OdpowiedzUsuń
  41. O MÓJ BOŻE! Czy ty wiesz dziewczyno, że się popłakałam :) Błagam cię! Jeżeli to przeczytasz, to obiecaj mi, że Michelle odpowie Justinowi, że też go kocha, i że Jus zerwie zaręczyny z Kate, ja płaczę! Mam straszne nerwy i boli mnie brzuch a to wszystko przez niewiedzę! KOCHAM CIĘ !! xx

    OdpowiedzUsuń
  42. jdhnewasuihewuirhuiwhuiwrh, powiedział wduweybhw <3<3

    OdpowiedzUsuń
  43. MATKO jaki on jest boski !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  44. jsbskdbwidbwodownwjdnwkxlebizbsoa jeszcze to KOCHAM CIĘ na koniec *-* ciekawe co bedzie z Kate mam nadzieje ze Justin bedzie razem z Michelle *0* dodaj szybko nn

    OdpowiedzUsuń
  45. NIE PODOBA MI SIE. NIE MA SENSU TO Z TA KATE BO T CHORE. NAMIESZALAS CHOLERNIE CO ON BEDZIE Z KATE I RANIL MICH LUB ODWROTNIE? ZANIM ZACZELAS NIE OBMYSLILAS FABULY. POMYSL NAD TYM KOMENTARZEM I NIE PODOBA MI SIE TA AKCJA. MASZ TALENTT DO PISANIA ALE NIE DO FABULY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nawet nie wiesz, co się bedzie działo w następnym rozdziale. Odpowiem na pytanie, dlaczego Justin oświadczył się Kate, a następnie powiedział Michelle, że ją kocha? Wyjaśniłabym to już teraz, ale niestety, nie chcę psuć niespodzianki czytelnikom, ale mogę Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie, cytuję: "CO ON BEDZIE Z KATE I RANIL MICH LUB ODWROTNIE?" Nie, on nie będzie ranił Kate, będąc z Michelle, ponieważ Kate juz odpuściła dawno zabiegi o Justina, wierzy że jak ma z nią być to będzie. Z drugiej strony, on nie będzie ranił Michelle, będąc z Kate, bo jak zerwie z brunetką, to już chyba później nie będą razem. Zakładam, że nie.
      Powiem Ci, że życie nie jest proste pełne niespodzianek, zakrętów, tajemnic... Przykro mi, że moje opowiadanie jest napisane w tak trudny sposób, może następne napisze o tym, jak wszystko jest piękne i śliczne. Szkoda, że nieopisuję jak chłopak jest do krzty słodki, a ich problemem jest, co założyć danego dnia. Ja piszę o życiu pogmatfanym, nie musisz tego czytać, ale...
      Dziękuję Ci za Twoją krytykę. Dziękuję Ci za fakt, że chciałeś/chciałaś to skomentować. Dziękuję również za komplement o moim pisaniu.
      Powtarzam nie musisz tego czytać, chociaż miło by było jakbyś zastał/a do końca.

      Usuń

Obserwatorzy